Kiedy pierwszy raz czytałem Fausta Goethego zwróciłem uwagę, że jest w istocie tragedią grecką. Tragos to śmierdzący cap, kozioł, z którego wywodzi się ponura nazwa tragedii. Jednakże to co dla Greków jest wynikiem zmagania się z losem, u Tuska – Fausta jest katastrofą, wynikiem dobrowolnie zawartej umowy z własnym egoizmem.